Joel Salatin
Prawie raz w tygodniu jeżdżę na lotnisko w Charlottesville i piszę to na lotnisku w Charlotte, czekając na kolejny lot do Dayton w stanie Ohio, gdzie jutro mam konsultację w sprawie gospodarstwa rolnego. Lotnisko znajduje się dokładnie 55 minut od naszego domu, po drugiej stronie gór Blue Ridge, od doliny Shenandoah do Piedmont w Wirginii. Autostrada międzystanowa 64 prowadzi do Charlottesville i oferuje spektakularne widoki poniżej, gdy mija się szczyt góry Afton.
Podczas tej 30-minutowej podróży autostradą minęły mnie trzy ciągniki siodłowe z naczepami, przewożące indyki do zakładów przetwórstwa drobiu w Harrisonburgu, jadące na zachód, podczas gdy ja jechałem na wschód. Zbliża się Święto Dziękczynienia, a ponieważ w ciągu ostatnich kilku tygodni przetworzyliśmy nasze własne indyki, zwróciłem uwagę na to, jak brudne były te indyki
Nasze są lśniąco białe, dosłownie śnieżnobiałe. Wyglądają, jakby były umyte szamponem i nieskazitelnie czyste. Indyki w tych ciężarówkach mają takie same geny jak te, które hodujemy – są to białe indyki o szerokich piersiach, przypominające samochody wyścigowe Nascar – ale sposób ich produkcji jest odrażający. Żyjąc całe życie bez dostępu do świeżego powietrza i słońca, stłoczone w ogromnych budynkach, oddychając własnymi odchodami, nie mogąc uciec na czystą ziemię i nigdy nie doświadczając radości z polowania na świerszcze lub koniki polne, ich upierzenie pokrywa się odchodami. Pióra wyglądały na matowo żółtawo-brązowe.
Jakie to straszne znieważenie odpowiedzialności za środowisko, aby wziąć tak wspaniałego ptaka jak indyk i nigdy nie pozwolić mu osiągnąć swojej indyczości. Jeśli kiedykolwiek mieliście przywilej zobaczyć stado szczęśliwych indyków na pastwisku, wiecie, o czym mówię. Ich żywe oczy i jaskrawoczerwone głowy kołyszą się na śnieżnobiałym upierzeniu, gdy biegają, wyglądając jak prehistoryczne stworzenia, od źdźbeł trawy do koników polnych, radośnie ćwierkając i gdakając. Indyk, jak mi powiedziano, ma około 31 opcji głosowych w porównaniu z 16 opcjami u kurczaka.
Zamiast odczuwać radość z okazji Święta Dziękczynienia, poczułem zawstydzający smutek, że amerykańskie rolnictwo upadło tak nisko, a amerykańscy nabywcy są tak obojętni na ekspresyjne piękno żywego indyka w naturalnym środowisku.
Te rozważania sprawiły, że po raz kolejny zwróciłem uwagę na splątany bałagan drzew wzdłuż autostrady i na pasie rozdzielającym. W Europie jedną z najbardziej uderzających cech poboczy autostrad są starannie przycinane i pielęgnowane drzewa wzdłuż obszarów transportu publicznego, niezależnie od tego, czy są to linie kolejowe, czy autostrady. Myślę, że bogactwo naszego kraju sprawiło, że nie doceniamy zasobów.
Te pobocza transportowe można by znacznie ulepszyć, sadząc dobre drzewa zamiast śmieciowych. Martwą, wygiętą, chorą i zbyt gęstą biomasę można by rozdrobnić na wióry i wykorzystać jako nawóz poprzez kompostowanie. Moglibyśmy nawet sadzić drzewa owocowe wzdłuż kilometrów dróg publicznych. We Włoszech każda autostrada w kształcie koniczyny jest pełna ogrodów warzywnych. Ludzie czasami nocują tam w weekendy i pielęgnują swoje warzywa. Nie mam pojęcia, jak im to przydzielają, kto co dostaje, ale tworzy to bogaty i piękny krajobraz, gdziekolwiek spojrzysz.
My, Amerykanie, po prostu nie dbamy o to. W okresie Święta Dziękczynienia zachęcam nas wszystkich do zastanowienia się, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, mając dobry klimat, obfite zasoby wody i bogate zasoby naturalne. Czy doceniamy to wystarczająco, aby o to dbać? Aby w tym pracować? Aby nabawić się modzeli na rękach od instynktownej troski i uczestnictwa w bogactwie danym nam przez Boga?
A może jesteśmy tak zajęci meczami piłki nożnej, sprawdzaniem TikToka i śledzeniem Taylor Swift, że omijające nas żałosne indyki i plątanina bezużytecznych drzew nigdy nie pojawiają się w naszej świadomości? Po napisaniu książki „SALAD BAR BEEF” [Wołowy bar sałatkowy] czytelnicy mówili mi: „Zrujnowałeś nam niedzielne popołudnia spędzane na przejażdżkach po wiejskich drogach, ponieważ teraz na każdym zakręcie widzimy nadmierny wypas i erozję. To, co uważaliśmy za piękne, teraz postrzegamy jako destrukcyjne”.
Nie wyobrażam sobie większego komplementu dla kaznodziei zajmującego się zarządzaniem. Otwarcie oczu i nowa świadomość to początek zmiany kulturowej.
Co zauważasz w kwestii zagrożeń i możliwości związanych z zarządzaniem w miejscu, w którym mieszkasz i dojeżdżasz do pracy? Czy obchodzi cię to?
Komentarze (4)
Eve
Mieszkam na wyspie Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. W tym roku zamówiłam lokalnego indyka hodowanego w małej farmie (wciąż żywego, na Boże Narodzenie). Będzie to kosztowało małą fortunę, ale jestem wdzięczna, że mogę za to zapłacić, ponieważ nie chcę już nigdy więcej uczestniczyć w torturach zwierząt, o których piszesz, jeśli tylko mogę temu zapobiec.
Sam Bainbridge
Dobrze powiedziane.
Mam 19 lat i założyłem swoją małą farmę, gdy miałem 11 lat (z pomocą rodziców i rodzeństwa) i mogę bez wątpienia powiedzieć, że indyki są moimi ulubionymi zwierzętami do hodowli, od pierwszych kilku indyków, które hodowałem w wieku 10 lat na targach stanowych w Karolinie Północnej, po 18, które właśnie przetworzyliśmy w zeszłym tygodniu. Są pełne energii, rozmowne i fajnie się nimi opiekować, a na pastwisku są TAK szczęśliwe.
Dorastając w środkowej Karolinie Północnej, zauważyłem, że większość rolników wydaje się po prostu próbować zarobić pieniądze i nie dbają o tworzenie dobrych, zdrowych produktów, którymi mogłyby cieszyć się rodziny, ani o dobre, zdrowe środowisko, w którym zwierzęta mogłyby się rozwijać. Zamiast tego są to wielkie, warte pół miliona dolarów kurniki i indyczarnie oraz chlewnie Smithfield[1].
W okolicy jest kilka gospodarstw, które stosują rolnictwo regeneratywne, ale nadal widzę potrzebę tworzenia kolejnych i chcę pomóc w edukowaniu ludzi w tej kwestii. Dziękuję panu Salatinowi za ogromną inspirację przez te wszystkie lata i za dzielenie się swoją wiedzą, która bardzo pomogła mi w rozwoju mojej farmy.
Sam, (Green Eggs and Sam farm)
„Wielkość narodu i jego postęp moralny można ocenić po tym, jak traktuje zwierzęta”.
Mahatma Gandhi
River Yeo
Mieszkam w Azji i niestety takie podejście przekłada się również na takie rzeczy, jak nieusuwanie bezpańskich psów, które gryzą ludzi. Albo pozwalanie porzuconym krowom na swobodne poruszanie się i jedzenie śmieci przydrożnych… Wszystkie zwierzęta najlepiej rozwijają się, gdy są pod opieką LUDZI. Jesteśmy zarządcami ziemi!
lois
Od wielu lat interesuję się naszymi „systemami żywnościowymi” i staram się wspierać lokalnie hodowane mięso i produkty rolne, kiedy tylko jest to możliwe. Wierzę, że w ten sposób możemy wprowadzać zmiany. To, gdzie trafiają pieniądze, ma znaczenie. Właśnie skończyłam czytać książkę Michaela Pollana „Dylemat wszystkożercy” i bardzo podobały mi się rozdziały poświęcone wizycie i pracy na Twojej farmie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego w dotarciu do innych osób, które mają możliwość uprawiania roli tak jak Ty. Myślę, że możemy znajdować się w punkcie zwrotnym, ponieważ coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z znaczenia dobrze pozyskiwanej żywności.
[1] Największy przetwórca wieprzowiny na świecie. Korporacja ta przetwarza (ubija) prawie pół miliona świń… dziennie.
Blog: thelunaticfarmer.com
