You are currently viewing Kurczak w kąpieli

Kurczak w kąpieli

Ashley Armstrong

Przemysłowe przetwarzanie kurczaków[1] przedkłada szybkość nad higienę!

Niektóre zakłady obsługują do 2 milionów kurczaków dziennie, tworząc warunki, które wymagają interwencji chemicznych w celu zrekompensowania złych warunków sanitarnych. Wielu konwencjonalnym kurczakom wstrzykuje się wodę, sól i fosforany, aby zwiększyć ich wagę nawet o 15%, co oznacza, że konsumenci płacą za dodatkowe płyny, a nie za rzeczywiste mięso.

Kurczak hodowany na pastwiskach [mowa o hodowli regeneratywnej] i przetwarzany w naturalny sposób wspiera rolnictwo humanitarne, jest zdrowszy, smaczniejszy, jednocześnie wolny od interwencji chemicznych. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co znajduje się w oślizgłym, wodnistym płynie, który otacza surowego kurczaka w opakowaniu? Czy jest to tylko woda, czy może znajdują się tam ukryte substancje chemiczne?

Kiedy stoisz w alejce supermarketu i oglądasz opakowania piersi, udek i podudzi z kurczaka, to co widzisz to tylko produkt końcowy. To, co niewidoczne, to liczne procesy chemiczne, którym poddawany jest konwencjonalny kurczak, zanim trafi do twojego koszyka. Możesz być zaskoczony – i zaniepokojony – gdy dowiesz się, co jest używane do „czyszczenia” kurczaka na twoim talerzu.

Większość  z nas odłączyła się od tradycyjnego systemu żywnościowego. Kupujemy starannie zapakowane mięso, nie rozumiejąc drogi, jaką przebyło, by trafić na sklepową półkę. To oderwanie pozwoliło przemysłowym przetwórcom kurczaków wdrożyć praktyki, które przedkładają wydajność i okres przydatności do spożycia nad zdrowie konsumentów i dobrostan zwierząt.

Autorka, jako osoba prowadząca spółdzielnię rolniczą, Nourish Food Club, uzyskała wgląd z pierwszej ręki w procesy produkcji mięsa poprzez cotygodniową komunikację z rzeźnikami i regularne wizyty w zakładach przetwórczych. To praktyczne zaangażowanie ujawniło zaskakującą rzeczywistość: konwencjonalne przetwórstwo mięsa opiera się w dużej mierze na interwencjach chemicznych, z których wielu konsumentów nie zdaje sobie sprawy.

Przemysłowy kurczak

Aby zrozumieć, dlaczego chemikalia są tak powszechne w konwencjonalnym przetwórstwie kurczaków, musimy zrozumieć ogromną skalę operacji. Weźmy na przykład Tyson Foods, jednego z największych amerykańskich przetwórców drobiu. Przeciętny zakład Tyson przetwarza około 1,25 miliona kurczaków dziennie, a większe zakłady obsługują do 2 milionów ptaków w szczytowych okresach produkcji.

Poświęćmy chwilę, aby to sobie wyobrazić. W pełni wyrośnięty ptak mięsny zajmuje około 0,1 m kw. powierzchni, więc 2 miliony kurczaków zajmowałyby około 20 ha – to jest mniej więcej 35 boisk piłkarskich wypełnionych kurczakami!

Ułożenie tych kurczaków obok siebie w jednej linii zajęłoby około 600 km, czyli dystans z Krakowa do Gdańska. Przetwarzanie na skalę przemysłową stwarza więc wyzwania. W tych warunkach, utrzymanie higieny staje się coraz trudniejsze. Zamiast zająć się podstawowymi przyczynami zanieczyszczenia – przeludnieniem w budynkach zamkniętych, złym odżywianiem i stresującymi warunkami życia – wielcy przetwórcy zwrócili się ku rozwiązaniom chemicznym.

Gdy produkcja odbywa się masowo, przedkładając ilość nad jakość, warunki stają się niehigieniczne, a to prowadzi do konieczności interwencji chemicznych w celu kontrolowania szkodliwych patogenów[2].

Etapy przetwarzania

Po uboju i ubiciu tuszki kurczaków są zazwyczaj zanurzane w dużych wannach z wodą zwanych „chłodniami”. Głównym celem jest szybkie obniżenie temperatury mięsa, aby zapobiec rozwojowi bakterii. Jednak wielu konsumentów nie zdaje sobie sprawy, że niektóre z tych zbiorników w konwencjonalnych zakładach przetwórczych zawierają roztwór chloru. Chlor pomaga zapobiegać krzyżowemu zanieczyszczeniu bakteriami i chorobom, takim jak salmonella.

Regulacje USDA[3] dopuszczają poziom chloru w wysokości 50 części na milion (ppm). Jest to stężenie od 5 do 50 razy wyższe niż zalecane dla basenów sportowych czy przydomowych (od 1 do 3 ppm). Kurczak jest zanurzany w kąpieli chlorowej, część tego roztworu może zostać wchłonięta do mięsa przez jego mikropory.

Unia Europejska (UE) zakazała importu amerykańskich kurczaków chlorowanych. W rzeczywistości UE zakazała stosowania kąpieli chlorowych w przetwórstwie kurczaków już w 1997 roku. Organy regulacyjne UE ustaliły, że mycie chlorem maskuje niską higienę na wcześniejszym etapie procesu produkcyjnego, zamiast zapobiegać skażeniu u źródła. Doszli do wniosku, że praktyka ta pozwala producentom na utrzymanie niższych standardów dobrostanu zwierząt i higieny w całym łańcuchu dostaw.

Podejście UE kładzie nacisk na bardziej rygorystyczne standardy higieny w całym procesie produkcji. Jeśli zatem kurczak myty chlorem nie jest uważany za wystarczająco bezpieczny dla europejskich konsumentów, dlaczego Amerykanie mieliby go akceptować?

Nie oznacza to jednak, że konwencjonalny kurczak jest wolny od chemikaliów. Niezależnie od tego, czy jest to chlor, czy jego chemiczni kuzyni, konwencjonalne przetwarzanie kurczaków jest uwikłane w cykl uzależnienia od chemikaliów. Nie chodzi tylko o to, co jest rozpylane na obiad – chodzi o to, dlaczego te zabiegi są uważane za konieczne.

Zamiast hodować kurczaki w naturalnie zdrowych warunkach, producenci przemysłowi bawią się chemią. Problemy zaczynają się na długo przed tym, zanim jakakolwiek substancja chemiczna dotknie mięsa. Wyobraźmy sobie tysiące kurczaków upakowanych jak sardynki w zamkniętym budynku, gdzie choroby rozprzestrzeniają się jak pożar. Dodajmy do tego linię przetwórczą poruszającą się z zawrotną prędkością, gdzie właściwe warunki sanitarne stają się bardziej życzeniem niż rzeczywistością. Narzędzia są pomijane w pośpiechu czyszczenia, a pracownicy, pod presją czasu, mogą pominąć dodatkowy etap mycia rąk.

Zamiast wcisnąć hamulec i przemyśleć system, przemysłowym rozwiązaniem jest oblanie wszystkiego roztworami chemicznymi – będące rzekomo szybkim rozwiązaniem problemu. Czy w naszym dążeniu do taniego, obfitego kurczaka nie oddaliliśmy się zbyt daleko od kurnika? Jeśli potrzeba stopnia naukowego z chemii, aby zrozumieć, co sprawia, że nasza żywność jest „bezpieczna”, być może odeszliśmy zbyt daleko od prostej mądrości tradycyjnego rolnictwa. Nadszedł czas, aby zastanowić się, czy wydajność przemysłowa nie wiąże się ze zbyt wysokimi kosztami.

Sprytna sztuczka

Zabiegi chemiczne to nie tylko odkażanie – one są także częścią innego procesu; procesu rozwadniania naszego obiad. Branża nazywa to „pompowaniem” lub „ulepszaniem”, co brzmi dość niewinnie, dopóki nie zdasz sobie sprawy, co tak naprawdę się dzieje. Naszemu kurczakowi wstrzykuje się koktajl wody, soli i fosforanów, który może zwiększyć jego wagę nawet o 15%. Innymi słowy, płacisz wyższą cenę za kurczaka za coś, co jest zasadniczo dodaną wodą.

Ale waga wody nie tylko uderza w portfel – ona wpływa również na doznania kulinarne.  Kiedy gotujesz to chemicznie ulepszone mięso, cała ta dodana woda wypłukuje się, zabierając ze sobą nie tylko sztuczne rozwiązania, ale także naturalne smaki i składniki odżywcze, które sprawiają, że kurczak jest daleki od soczystego, naturalnie aromatycznego ptaka, który kiedyś zdobił nasze stoły.

Nie wszystkie przepisy wymagają od przetwórców ujawniania składników sanitarnych, pozostawiając kupujących w niewiedzy na temat tego, przez co przeszedł ich obiad, zanim trafił do ich koszyka.

Prawdziwy koszt taniego kurczaka

Konwencjonalny kurczak zazwyczaj kosztuje mniej przy kasie, ale te pozorne oszczędności wiążą się z ukrytymi kosztami, takimi jak:

– Potencjalny wpływ pozostałości chemicznych na zdrowie

– Degradacja środowiska spowodowana praktykami hodowli przemysłowej

– Niższa jakość odżywcza z powodu złych warunków hodowli

Wyższe spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (PUFA) ze względu na zwiększone wykorzystanie składników paszowych o wysokiej zawartości PUFA, takich jak soja, oleje z nasion i suszone ziarna gorzelnicze, prowadzi do zmiany ostatecznego profilu kwasów tłuszczowych spożywanego mięsa. Masa wody, która znika podczas gotowania oznacza, że otrzymujesz mniej rzeczywistego mięsa. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie te ukryte koszty, to nieco wyższa cena naturalnie przetworzonego kurczaka z pastwiska może w dłuższej perspektywie stanowić lepszą wartość.

Poznaj swego rolnika

Jeśli kupujesz kurczaka w sklepie spożywczym, coś, czego należy szukać, to „chłodzenie powietrzem”. Niektórzy przetwórcy stosują obecnie chłodzenie powietrzem zamiast kąpieli chemicznych, proces ten polega na zawieszaniu tusz kurczaków w zimnych komorach, w których cyrkulujące powietrze obniża temperaturę. Metoda ta eliminuje zanurzanie w wodzie, które może rozprzestrzeniać zanieczyszczenia między tuszami, i pozwala uniknąć zatrzymywania wody, co skutkuje bardziej aromatycznym mięsem.

Po schłodzeniu powietrzem często następuje delikatne płukanie octem i wodą zamiast ostrych chemikaliów. Chociaż kurczaki nadal mogą być hodowane w warunkach zamkniętych, proces ten zapewnia, że nie są stosowane kąpiele chemiczne. Jednak jedynym sposobem, aby mieć 100% pewności co do tego, jak kurczak został wyhodowany i przetworzony, jest poznanie swojego rolnika.

Może to obejmować dołączenie do spółdzielni rolniczej lub programu CSA (Rolnictwo Wspierane przez Społeczność), odwiedzanie lokalnych rynków rolnych i zadawanie konkretnych pytań, rozwijanie relacji z lokalnymi rzeźnikami, którzy mogą zweryfikować ich źródła zaopatrzenia, lub wyszukiwanie gospodarstw w Internecie w celu uzyskania przejrzystości ich praktyk. Podejmując te kroki, możesz zyskać pewność co do pozyskiwania i dbałości o żywność, którą spożywasz. Niektóre pytania, które możesz zadać producentom, obejmują:

– W jaki sposób kurczaki były hodowane (szukaj terminów takich jak „hodowane na pastwiskach” lub „na wolnym wybiegu”)?

– Jaka była ich dieta (preferowana jest ekologiczna pasza bez GMO)?

– Jak były przetwarzane? (Zwróć uwagę na „chłodzenie powietrzem” lub zapytaj o stosowanie środków chemicznych).

– Czy sprzedawca może przypisać mięso do konkretnej farmy?

– Jakie konkretne środki przeciwdrobnoustrojowe, jeśli w ogóle, zostały użyte podczas przetwarzania?

Mniejsze zakłady drobiarskie, które hodują ptaki na pastwiskach, zazwyczaj nie stosują  mycia chemicznego. Zamiast tego stawiają na lepsze warunki życia, zapewniając dostęp do świeżego powietrza i światła słonecznego, a także niższe zagęszczenie hodowli, aby zapobiec przeludnieniu. Operacje te koncentrują się również na czystszych, mniej pośpiesznych procesach uboju i naturalnej diecie, która wspiera silniejszy układ odpornościowy ptaków. Takie podejście pomaga zapewnić, że drób jest hodowany w bardziej humanitarnym i naturalnym środowisku, bez konieczności stosowania środków chemicznych.

Wspieranie zdrowszego systemu

Przewaga obróbki chemicznej w konwencjonalnej produkcji kurczaków stanowi znaczące odejście od tradycyjnych metod przygotowywania żywności. Niezależnie od tego, czy chodzi o chlor, kwas nadoctowy, chlorek cetylopirydyniowy czy kwasy organiczne, te interwencje chemiczne są objawami zdeformowanego systemu żywnościowego, który przedkłada ilość i wydajność nad jakość i przejrzystość.

Chociaż te chemikalia mogą pomóc przetwórcom przemysłowym w zarządzaniu kwestiami bezpieczeństwa w operacjach o dużej objętości, rodzą one ważne pytania dotyczące jakości żywności, przejrzystości i długoterminowego wpływu na zdrowie konsumentów. Gdy konsumenci stają się bardziej świadomi tych praktyk, zyskują możliwość dokonywania bardziej świadomych wyborów. Wspierając mniejszych producentów, którzy priorytetowo traktują naturalne metody przetwarzania i dobrostan zwierząt, możemy wspólnie przesunąć rynek w kierunku zdrowszej, bardziej przejrzystej produkcji żywności. Wybierając kurczaki z systemów hodowli regeneratywnej zamiast z ferm przemysłowych, konsumenci mogą:

– Wspierać rolników, którzy priorytetowo traktują dobrostan zwierząt i zarządzanie środowiskiem

– Zachęcać do przejrzystości w przetwarzaniu żywności

– Głosować swoimi pieniędzmi za produkcją żywności wolnej od chemikaliów

– Poprawić swoje zdrowie poprzez odżywianie wyższej jakości

– Przyczynić się do bardziej zrównoważonych praktyk rolniczych

– Każdy zakup to głos na system żywnościowy, który chcesz wspierać!

O Autorce

Ashley Armstrong jest pasjonatką pomagania innym w przywracaniu zdrowia metabolicznego poprzez zdrową żywność i zdrowe nawyki. Jej misją jest również stworzenie alternatywnego systemu żywnościowego zakorzenionego w regeneratywnych praktykach rolniczych, które wspierają zdrowie ludzi i środowiska.

Za pośrednictwem: Mercola.com 


[1] Niniejszy tekst dotyczy warunków panujących w USA, jednakże wiele z zarzutów dotyczy także rynku europejskiego. Niniejszy tekst ma nam uświadomića, na czym polega hodowla i ubój przemysłowy dominujący także polski rynek mięsa. 

[2] Przemysłowa hodowla odpowiedzialna jest także za epidemie ptasiej grypy,  ASF i inne choroby, które w warunkach rolnictwa regeneratywnego czy tradycyjnego zdarzają się sporadycznie, a jeśli już, ich źródłem są kombinaty rolnictwa przemysłowego.   

[3] United States Department of Agriculture – amerykański odpowiednik naszego Ministerstwa Rolnictwa.

Dodaj komentarz

[contact-form-7 id=”298″ title=”Contact form”]