You are currently viewing Niemoralność ekonomii keynesowskiej

Niemoralność ekonomii keynesowskiej

Mises Wire (mises.org)

William L. Anderson

Podczas gdy austriaccy ekonomiści, od Ludwiga von Misesa przez Henry’ego Hazlitta po Murraya Rothbarda, zajmowali się różnymi błędami, które John Maynard Keynes przedstawił w „Ogólnej teorii i innych pracach” – a jest ich mnóstwo – tylko Rothbard postanowił zająć się filozoficznymi/moralnymi aspektami poglądów Keynesa w Keynes, the Man i odkrywa, że te poglądy rzeczywiście wpłynęły na jego ekonomiczne myślenie.

Ekonomiści, podobnie jak większość naukowców, wolą oddzielać czyjeś poglądy ekonomiczne od poglądów na religię, moralność i tym podobne, wierząc, że te ostatnie nie mają znaczenia dla oceny tych pierwszych. Co więcej, wielu etatystów i socjalistów było również wysoce moralnymi chrześcijanami, takimi jak Ronald Sider, który napisał „Bogatych chrześcijan w epoce głodu”, i Wilfred Wellock, który wzywał do chrześcijańskiego komunizmu.

[Rzeczywiście, wielu chrześcijan, takich jak Jim Wallis, wyznawało ortodoksyjne poglądy teologiczne, a jednocześnie bezkrytycznie wspierało wiele komunistycznych rewolucji XX wieku, pomimo faktu, że komunizm opierał się również na ateizmie, a jego zwolennicy wymordowali miliony ludzi w imię „służenia ludziom”). Zajmowałem się ludźmi tych przekonań w innym miejscu].

Jednak zarówno Rothbard, jak i Hunter Lewis – autor książki „Where Keynes Went Wrong” – wskazują, że antyoszczędnościowe i pro-wolnościowe poglądy, które dominują w „Ogólnej teorii”, mają swoje korzenie w światopoglądzie moralnym wyznawanym przez Keynesa. Rothbard zauważa, że jedną z sił napędowych ekonomicznego światopoglądu Keynesa była,

…jego głęboka nienawiść i pogarda dla wartości i cnót burżuazji, dla konwencjonalnej moralności, dla oszczędności i gospodarności oraz dla podstawowych instytucji życia rodzinnego.

W kontekście przynależności Keynesa do Stowarzyszenia Apostołów podczas studiów na Uniwersytecie Cambridge, Rothbard pisze:

Dwie podstawowe postawy dominowały w tej hermetycznej grupie pod egidą Keynesa i (Gilesa Lyttona) Stracheya. Pierwszą z nich była ich nadrzędna wiara w znaczenie osobistej miłości i przyjaźni, przy jednoczesnym pogardzaniu wszelkimi ogólnymi zasadami, które mogłyby ograniczać ich własne ego; a drugą, ich wrogość i pogarda dla wartości i moralności klasy średniej. Apostolska konfrontacja z wartościami burżuazyjnymi obejmowała pochwałę awangardowej estetyki, uznawanie homoseksualności za moralnie wyższe (z biseksualnością na dalekim drugim miejscu) oraz nienawiść do takich tradycyjnych wartości rodzinnych, jak oszczędność lub jakikolwiek nacisk na przyszłość, czyli „na długą metę” w porównaniu z teraźniejszością. („Na dłuższą metę”, jak później Keynes zaintonuje w swoim słynnym zdaniu, „wszyscy jesteśmy martwi”).

Rzeczywiście, Keynes przez całą swoją karierę patrzył z góry na wszystko, co było związane z niskimi (lub długimi) preferencjami, które są niezbędne do stworzenia puli oszczędności, która pomaga napędzać rozwój kapitału. Jednocześnie Keynes i jego zwolennicy zaprzeczali, że zasady postępowania społecznego w ogóle ich dotyczą, jak napisał Keynes (t. 10, s. 446-447) w 1938 r. (co odnotowuje Rothbard):

Całkowicie odrzuciliśmy osobistą odpowiedzialność za przestrzeganie ogólnych zasad. Rościliśmy sobie prawo do osądzania każdego indywidualnego przypadku na podstawie jego zalet i mądrości, by robić to skutecznie. Była to bardzo ważna część naszej wiary, utrzymywana gwałtownie i agresywnie, a dla świata zewnętrznego była to nasza najbardziej oczywista i niebezpieczna cecha. Odrzuciliśmy całkowicie zwyczajową moralność, konwencje i tradycyjną mądrość. Byliśmy, w ścisłym tego słowa znaczeniu, immoralistami[1].

Jak twierdził Mises, teoria ekonomii jest, a przynajmniej powinna być, wolna od wartości lub, jak pisał Mises po niemiecku, Wertfreiheit[2]. Misesowski Hans-Hermann Hoppe napisał jednak, że oszczędzanie i trzymanie się niskich preferencji czasowych jest ważne nie tylko dla budowania struktury kapitału w gospodarce, lecz także dla rozwoju samej cywilizacji. Preferencja czasowa ma swoje miejsce w wyjaśnianiu zjawiska odsetek [kosztu pieniądza], które opiera się na analizie wolnej od wartości, podczas gdy przykład niskiej preferencji czasowej wymaga również światopoglądu opartego na zdolności i chęci odłożenia obecnej konsumpcji dóbr i oszczędzania, aby móc konsumować jeszcze więcej w przyszłości.

Z pewnością można argumentować, że zdolność do opóźniania gratyfikacji jest oznaką dojrzałości, która pomaga również promować współpracę społeczną potrzebną w zaawansowanej gospodarce – myślenie takie leżało u podstaw myślenia ekonomicznego przed 1930 rokiem. Jednak dla Keynesa takie myślenie pachniało moralitetem, w którym bohaterowie mieli angażować się w samozaparcie, gdy tymczasem w rzeczywistości pobłażanie swoim zachciankom było kluczem do bogactwa i szczęścia. W rzeczywistości napisał on w Redbook w 1934 roku, że kraj „oczywiście” może wydać pieniądze na ożywienie gospodarcze (t. 21, s. 334).

Pomimo całego tak zwanego wyrafinowania, które towarzyszy keynesowskiej analizie, jest ona zbudowana na światopoglądzie, który promuje krótkie, czyli wysokie preferencje czasowe, ekonomiczną wersję porzekadła „jedz, pij i bądź wesoły, bo jutro i tak umrzemy”. Co więcej, Paul Krugman – współczesny wierny uczeń Keynesa – napisał, że austriacka teoria cyklu koniunkturalnego (ABCT) to niewiele więcej niż oklepany pogląd na świat, w którym po tak zwanych dobrych czasach gospodarczych zawsze muszą (niepotrzebnie) następować okresy recesji. Błędnie nazywając ABCT „teorią kaca”, Krugman pisze:

Teoria kaca jest przewrotnie uwodzicielska – nie dlatego, że oferuje łatwe wyjście, ale dlatego, że tak nie jest. Przekształca ona wahania na naszych wykresach w moralitet, opowieść o pysze i upadku. I oferuje zwolennikom szczególną przyjemność udzielania bolesnych rad z czystym sumieniem, w przekonaniu, że nie są bezduszność, a jedynie praktykują twardą miłość. Mimo iż te pokusy mogą być potężne, należy im się oprzeć, ponieważ teoria kaca jest katastrofalnie błędna. Recesje nie są koniecznymi konsekwencjami boomów. Można i należy z nimi walczyć, nie za pomocą oszczędzania, lecz liberalizmu [w rzeczywistości chodzi mu raczej o libertynizm] – za pomocą polityki, która zachęca ludzi do wydawania więcej, a nie mniej.

Nie oznacza to, że wydatki konsumenckie są niemoralne lub że cnotliwi ludzie wyłącznie oszczędzają pieniądze. Jednak wiele z tego, co postrzegamy jako „moralne” zachowanie, wiąże się ze zdolnością do odroczenia przynajmniej części gratyfikacji i umiejętnością czekania. Religia chrześcijańska podkreśla takie zachowanie jako moralne, podobnie jak inne religie. Rzeczywiście, ten aspekt wielu religii kłócił się z poglądem Keynesa, że każdy powinien być w stanie robić, co mu się podoba, bez żadnych ograniczeń. Rothbard pisze:

Wiele innych aspektów jego kariery i myśli potwierdza trwający całe życie niemoralizm[3] Keynesa i pogardę dla burżuazji. Co więcej, w swoim referacie z 1938 r., wygłoszonym w wieku 55 lat, Keynes potwierdził ciągłe trzymanie się swoich wczesnych poglądów, stwierdzając, że niemoralizm jest „wciąż moją religią pod powierzchnią. (…) Pozostaję i zawsze pozostanę immoralistą” (Harrod 1951, s. 76-81; Skidelsky 1983, s. 145-46; Welch 1986, s. 43).

W dorosłym życiu Keynes stał się członkiem tak zwanej Grupy Bloomsbury. Podobnie jak apostołowie z Cambridge, jej członkowie odrzucali tradycyjną moralność i inne wiktoriańskie wartości, zwłaszcza w dziedzinie seksu. Pisze Rothbard:

Wartości i postawy Bloomsbury były podobne do tych wyznawanych przez Cambridge Apostles, aczkolwiek z bardziej artystycznym zacięciem. Z głównym naciskiem na bunt przeciwko wiktoriańskim wartościom, nic dziwnego, że Maynard Keynes był wybitnym członkiem Bloomsbury. Szczególny nacisk kładziono na awangardową sztukę i formalistyczną, promowaną przez krytyka sztuki i apostoła z Cambridge, Rogera Fry’a, który później powrócił do Cambridge jako profesor sztuki. Virginia Stephen Woolf stała się wybitną przedstawicielką tej formalistycznej fikcji. Wszyscy oni energicznie prowadzili rozwiązły, biseksualny tryb życia, co zostało ujawnione w biografii Stracheya autorstwa Michaela Holroyda (1967).

Należy zauważyć, że z faktu, iż Keynes rozkoszował się czymś, co można nazwać niemoralnym zachowaniem, nie wynika, że wszystkie jego idee ekonomiczne były niemoralne. Osobiście znam kilku wolnorynkowych ekonomistów, którzy poza salami wykładowymi prowadzili raczej nieprzykładne  życie, jak i – co już wspomniałem – znałem kilku socjalistów, którzy z pewnością byliby „dobrymi sąsiadami”.

Dlaczego więc twierdzić, że ekonomia keynesowska jest niemoralna?

Dzieje się tak dlatego, że keynesiści twierdzą, iż poprzez tworzenie nowych pieniędzy i zwiększanie wydatków rząd może stworzyć nowe bogactwo, które pobudzi wzrost gospodarczy. To kłamstwo, kropka. Jak zauważył Murray Rothbard, tworzenie nowych pieniędzy, zaciąganie pożyczek i zwiększanie wydatków po prostu przenosi bogactwo od tych, którzy są w kolejce do otrzymania nowych pieniędzy pierwsi, do tych, którzy otrzymają je znacznie później. Co gorsza, odbiorcy nowych pieniędzy są zazwyczaj zamożniejsi niż ludzie, od których otrzymują majątek. Dzieje się tak dlatego, że pierwsi w kolejce po nowe pieniądze widzą wzrost swoich dochodów, ale płacą za towary po obecnych cenach.

Jednak w miarę jak nowe pieniądze przepływają przez gospodarkę, ceny rosną, więc ci, którzy są „z tyłu kolejki”, zapłacą wyższe ceny, ale nie zobaczą takiego samego wzrostu własnych dochodów[4]. To właśnie tutaj ma miejsce transfer bogactwa i nie ma w tym nic tajemniczego. Gospodarka może wydawać się „stymulowana”, ale inflacja w rzeczywistości ją osłabia.

Biorąc pod uwagę arogancję Keynesa i jego pogardę dla oszczędzających i brytyjskiej burżuazji w ogóle, nie ma nic zaskakującego w tym, że opowiadał się za systemem gospodarczym zbudowanym na oszustwie. Co więcej, biorąc pod uwagę, że poglądy Keynesa odzwierciedlają poglądy amerykańskich, brytyjskich i europejskich elit, nikt nie powinien być zszokowany tym, że popierają one keynesowskie plany. „Niemoralni”, jak można się spodziewać, będą wspierać niemoralną ekonomię.

Opr. JF

P.S. Problem w tym, że ta niemoralna teoria ekonomiczna zdominowała już niemal cały świat. Na keynesizmie  opiera się dzisiaj państwo dekretowe, w którym immoralizm i brak moralności  systematycznie przenikają stopniowo pozostałe dziedziny działalności człowieka: od pieniądza, edukacji, w tym edukacji ekonomicznej, poprzez  gospodarkę, naukę, medycynę, służbę zdrowia, po rynek papierów wartościowych, politykę zagraniczną, aż w końcu  armię i służby, których celem powinien być dobrostan obywateli, a jest dobrostan  kasty politycznej.  


[1] Immoralista to ktoś, kto odrzuca zewnętrzną moralność nie dlatego, że nie zna jej zasad, lecz dlatego, że je zna – i uważa za fałszywe, narzucone lub niespójne z własną prawdą.

[2] Warunek naukowości – pochodzący od Maxa Webera – oznaczający, że to co naukowe musi być wolne od sądów aksjologicznych; musi być wolne twierdzeń moralnych.

[3]  To brak moralności w sensie praktycznym – postępowanie nieetyczne, lekceważące dobro i zło. Dotyczy raczej czynów i postaw niż poglądów.

[4] Naszym zdaniem autor tekstu popełnia błąd, bowiem wzrost bogactwa dotyczy tych, którzy otrzymali pieniądze jako pierwsi, kosztem tych, do których dotkną one (pieniądze) na końcu.  

Dodaj komentarz